Provenza to nie tylko hiszpańska nazwa francuskiej Prowansji, lecz także nazwa modnej dzielnicy Medellín w Kolumbii, znanej z restauracji, muzyki i nocnego życia. W piosence Karol G zaprasza tam ukochaną osobę, dzięki czemu słowo staje się symbolem spontanicznego spotkania i wyjątkowej atmosfery.
„PROVENZA” to flirtująca wiadomość od kobiety, która po przerwie znów chce spotkać się z dawnym kochankiem. Mówi: „Baby, ¿qué más?” [Hej, co tam?] i przyznaje, że długo nic o nim nie wiedziała, ale teraz „ya estoy free” [jestem już wolna]. „Puesta pa’ revivir viejos tiempos” [mam ochotę ożyć stare czasy] brzmi jak bezpośrednia propozycja powrotu do chemii, która wciąż między nimi istnieje. „No salgo hace tiempo” [dawno nie wychodziłam] dodaje temu lekko spontaniczny ton: może zwykle siedzi w domu, ale dla niego chętnie zmieni plany.
Pomysł na wieczór jest bardzo konkretny: zgubić się gdzieś razem, zaparkować, napić się, włączyć reggaeton i znaleźć miejsce, „donde nos podamos querer / nos podamos comer” [gdzie możemy się kochać / pożreć się nawzajem]. To ostatnie wyrażenie jest celowo zmysłowe, nie chodzi o jedzenie. W dalszej części Karol G proponuje „un rocecito por Provenza” [małe zbliżenie w Provenzie], czyli w dzielnicy lub okolicy o tej nazwie, a potem rzuca jeszcze bardziej bezpośrednią ofertę: jeśli atmosfera zrobi się napięta, nagrodą może być jej łóżko. „La química todavía se conserva” [chemia wciąż się zachowała] jest tu sednem: dawna relacja nie została dokładnie opisana, ale tekst jasno mówi o pożądaniu, wspólnych wspomnieniach i spotkaniu bez wielkich obietnic. Na końcu pojawia się presja chwili: „Aunque mañana me voy, aprovéchame que aquí estoy” [chociaż jutro wyjeżdżam, skorzystaj z tego, że jestem tutaj].