Marcha atrás dosłownie oznacza „bieg wsteczny” lub „cofanie się”, a w przenośni: wracać do dawnych problemów albo robić krok wstecz. W piosence Enrique śpiewa „A veces hemos ido marcha atrás”, czyli „czasem cofaliśmy się”, opisując trudną relację, która zamiast się rozwijać, znów wracała do kłótni i nieporozumień.
Znasz to uczucie, kiedy odkładasz ważną rozmowę na później, aż nagle mijają lata? Enrique Iglesias zaczyna ten popowy utwór prosto z mostu słowami: Hola viejo dime como estás (Cześć, staruszku, powiedz, jak się masz). Słowo viejo dosłownie znaczy „stary”, ale w hiszpańskim to bardzo częste, ciepłe i potoczne określenie na ojca lub bliskiego kumpla. Tutaj artysta zwraca się wprost do swojego taty po długiej ciszy. Przyznaje, że w pracy wszystko leci po staremu, ale w środku czuje pustkę: Aunque confieso que en mi vida hay mucha soledad (Chociaż wyznaję, że w moim życiu jest dużo samotności). Zamiast kolejnych kłótni o to, kto ma rację, woli wreszcie wyciągnąć rękę.
Najbardziej trafia we mnie refren, w którym Enrique zauważa, jak bardzo obaj się rozmijają: Quizás tú buscas un desierto y yo busco un mar (Być może ty szukasz pustyni, a ja szukam morza). Pustynia i morze to dwa zupełnie różne światy, a mimo to pada tam też proste En el fondo tú y yo somos casi igual (W głębi serca ty i ja jesteśmy prawie tacy sami). Zamiast obwiniania mamy tu zmęczenie dawnymi sporami i świadomość, że czas ucieka, bo uno nunca sabe si mañana este aquí (nigdy nie wiadomo, czy jutro się tu będzie). To szczera, bezpośrednia próba przełamania lodów, zanim będzie za późno.