Rinasco oznacza „odradzam się” i pochodzi od czasownika rinascere, czyli „narodzić się na nowo”. To mocne, poetyckie słowo opisuje przemianę po trudnych doświadczeniach, gdy podmiot liryczny powstaje z własnych popiołów i odzyskuje siłę.
Måneskin wjeżdża tutaj z potężną dawką złości i dumy, a zaczyna od mocnego uderzenia prosto w twarz swoich krytyków: Stronzi vi vedo, siete bianchi in faccia („Gnoje, widzę was, zbielały wam twarze”). Słowo stronzi to bezpardonowa, włoska obelga, która od razu ustawia ton całego kawałka. Zamiast płakać nad ludźmi, którzy go obgadywali (le malelingue – dosłownie „złe języki”, czyli plotkarze) i wytykali palcami bez chęci pomocy, wokalista obraca ich drwiny w napęd. Postanawia dosięgnąć słońca jak mityczny Ikar, ale bez bolesnego upadku: E tocco il sole ma non cado mica io („I dotykam słońca, ale wcale nie spadam”). Włoskie słówko mica działa tu jak bezczelne zaprzeczenie, coś w stylu: „wcale a wcale nie ja”.
Cały ten rockowy bunt ma jednak zaskakująco czysty i osobisty cel. Główny bohater haruje do utraty sił (spaccarmi schiena, mani, gambe e braccia – „łamać sobie plecy, ręce, nogi i ramiona”), żeby odciążyć swoją zmęczoną matkę i metaforycznie spłacić dług za własne narodziny: Ridarle indietro il dono della vita („Oddać jej z powrotem dar życia”). Nawet kiedy czuje się opuszczony przez Boga (E pure Dio era girato di spalle – „I nawet Bóg stał odwrócony plecami”), odradza się z popiołów jak feniks. W finale, pośród totalnej pustki, nogi odmawiają mu posłuszeństwa, ale rytm wyznacza niezłomne serce: Ma il cuore mi batte ancora („Ale serce wciąż mi bije”). To krzyk kogoś, kto przeszedł przez ogień i ma zamiar wygrać na własnych zasadach.