Kiehnää to interesujące słowo, które można przetłumaczyć jako „kręcić się” lub „wić się”. Często odnosi się do ruchów, które mają na celu zwrócenie uwagi, bycie uwodzicielskim lub po prostu wiercenie się z niepokoju.
W kontekście piosenki Sanni, słowo to pojawia się w wersie: „Kun noi blondit netissä tietävät miten kiehnää” (Kiedy te blondynki w internecie wiedzą, jak się kręcić/wić). Artystka używa go, aby skontrastować swoje naturalne zachowanie z tym, co widzi w mediach, podkreślając, że w prawdziwej miłości nie potrzebuje udawać ani „kręcić się”, aby zaimponować. To słowo dodaje piosence pikanterii i odnosi się do współczesnych realiów.
„Pornoo” to bezpośrednia, żartobliwa piosenka o pożądaniu, które wynika z bliskości z konkretną osobą, a nie z internetowych obrazów. Już na początku pojawia się „69 on vaa numero” [69 to tylko liczba], po czym narratorka mówi, że nawet zwykła rozmowa ją pobudza: „Mä en osaa pysyy paikoillaan” [Nie umiem usiedzieć spokojnie]. Kiedy ukochany gotuje w kuchni, jej serce bije mocno, ciało wzdycha, a zamiast pieprzu i soli przydałaby się butla z tlenem. To celowo przesadzone i zabawne porównanie: domowa scena urasta do temperatury nie do wytrzymania.
Refren mówi wprost: „Mä en tarvii pornoo” [Nie potrzebuję porno], bo „mul on sut” [mam ciebie]. W drugiej zwrotce Sanni przeciwstawia tę relację blondynkom z internetu i przyznaje, że wcześniej zastanawiała się, czy sama „nie wystarcza”. W swoim salonie nie musi jednak być „Pamelą”, czyli idealizowaną seksbombą, żeby podobać się partnerowi. Wystarcza mu ona taka, jaka jest, a nawet proste pytanie „jäänkö yökylään?” [czy zostanę na noc?] wywołuje u niej nerwową, pełną ekscytacji reakcję. Powtarzane „bei bei beibi” brzmi jak figlarny refren, a końcowa myśl pozostaje bardzo konkretna: nawet gdy cały świat byłby dostępny, ona ma jedną fantazję i myśli właśnie o tej osobie.