Primaveras dosłownie oznacza "wiosny". To piękne i poetyckie słowo, które w tej piosence nabiera wyjątkowego znaczenia.
Vicente Fernández śpiewa o "milionie wiosen" jako o niewyobrażalnie długim czasie, który musi minąć, zanim będzie w stanie zapomnieć o ukochanej osobie. To hiperbola, która podkreśla głębię jego uczuć i niemożność zapomnienia, czyniąc to słowo niezwykle wzruszającym i zapadającym w pamięć.
Wyobraź sobie kogoś, kto próbuje udawać, że całkowicie pogodził się z odrzuceniem, ale robi to z tak potężnym przekąsem, że aż trudno się nie uśmiechnąć. W tym klasycznym utworze ranchera Vicente Fernández mierzy się z chłodem byłej partnerki. Kobieta ma już dość jego uczuć, każe mu wykreślać swoje imię z wierszy ("tu nombre quite ya de aquel poema" [wykreśl już swoje imię z tamtego wiersza]) i zmieniać teksty piosenek. Co na to wokalista? Składa jej rozbrajająco ironiczną obietnicę: zniknie z jej życia, ale potrzebuje jeszcze odrobiny cierpliwości. Dokładnie miliona wiosen i kilku stuleci ubóstwiania jej na odległość ("Solo falta un millón de primaveras / Unos cuantos siglos solo he de adorarte" [Brakuje tylko miliona wiosen / Przez zaledwie kilka wieków będę cię jeszcze wielbić]). Ani chwili dłużej!
Tekst ma w sobie świetny, meksykański pazur i dosadność. Najbardziej uderza scena z psem: zwierzak zaszczekał z czystej radości na jej widok, a ona rzuciła w niego kamieniem ("no le des otra pedrada" [nie rzucaj w niego kolejnym kamieniem]), twierdząc wściekle, że to obłąkany kundel i wziął ją za kogoś innego. Fernández stawia sprawę jasno i z dumą mariachi: skoro tak bardzo przeszkadza jej szczekanie psa czy jego śpiew, to niech zaczeka ten milion wiosen, a obaj wreszcie zamilkną na wieki.