Födelsedagshotell to niezwykłe szwedzkie złożenie słów: födelsedag oznacza „urodziny”, a hotell „hotel”, więc dosłownie znaczy „hotel urodzinowy”. W piosence pojawia się jako tajemnicze wspomnienie z przeszłości, co nadaje temu nietypowemu słowu nostalgiczny i intrygujący charakter.
To piosenka o spotkaniu z kimś, kto zranił narratorkę, i o tym, że wspólna przeszłość nie wróci, nawet jeśli ta osoba zachowuje się tak, jakby wszystko było w porządku. Wspomnienia są bardzo konkretne: „En vanlig Skanstullskväll” [zwykły wieczór w Skanstull] i „Ett födelsedagshotell” [hotel urodzinowy]. Skanstull to nazwa miejsca w Sztokholmie, a hotel urodzinowy brzmi jak prywatny, trochę dziwny szczegół z ich dawnego życia. Narratorka pamięta „allt som var du och jag” [wszystko, co było tobą i mną], ale zaraz dodaje: „Aldrig, aldrig kommer allt tillbaks” [Nigdy, nigdy wszystko nie wróci].
Najmocniejszy refren nie zostawia miejsca na udawanie: „Jag glömmer aldrig bort vad du gjort” [Nigdy nie zapomnę tego, co zrobiłeś]. Były partner może płakać na ulicy, częstować ją papierosem i mówić, że jest dobrze, lecz ona widzi w nim teraz wroga. Szwedzkie „Du får passa dig som satan” [Lepiej uważaj jak diabli] brzmi jak ostre ostrzeżenie, a tytuł „Satan i gatan” ma podobnie zadziorny, potoczny ton. W ostatniej scenie chodzi po jego okolicy, układa w głowie rozmowę, ale gdy gaśnie światło w jego przedpokoju, wraca do domu. To bardzo ludzki moment: chce konfrontacji, jednak pamięć o tym, co się wydarzyło, zatrzymuje ją przed drzwiami.