Bellissima to superlatywna forma przymiotnika "bella", co oznacza "piękna". Dosłownie tłumaczy się jako "najpiękniejsza" lub "bardzo piękna".
W piosence Annalisa używa tego słowa, aby opisać siebie w momencie, gdy czekała na kogoś, kto jej nie docenił. Podkreśla to jej poczucie wartości i żal, że druga osoba tego nie zauważyła, mimo że ona czuła się wtedy "najpiękniejsza".
„Bellissima” to popowa scena spotkania, na które bohaterka czekała zdecydowanie zbyt długo. Relacja jest ukrywana i ograniczona do mieszkania: „Insieme solo dentro casa” [Razem tylko w domu], a ona pyta: „Che senso ha?” [Jaki to ma sens?]. Ma dość tego, że partner nikomu o niej nie mówi, i wprost stwierdza, że na takie traktowanie nie zasługuje. Jest też świetna gra słów: po pytaniu „Che senso ha?” pojawia się „Che sesso fa” [Co za seks robi], co nagle przesuwa rozmowę od pretensji w stronę flirtu. I właśnie wtedy on zjawia się bez zapowiedzi. Ona jest zirytowana, ale natychmiast przyznaje: „Oddio però tu mi piaci” [Boże, ale ty mi się podobasz].
Najzabawniejsze jest to, jak dokładnie przygotowała się na tę chwilę, choć spotkanie wcale nie przebiega po jej myśli. Robi „salti mortali” [dosłownie: salta koziołki, czyli robi wszystko, co się da], czeka na niego w Saint Laurent, czyli w eleganckim ubraniu lub stylizacji tej luksusowej marki, a potem słyszy, że on już wychodzi. „Ero bellissima” [Byłam przepiękna] brzmi tu jednocześnie jak duma i wyrzut: wyglądała świetnie, czekała i chciała, żeby on to zauważył. W drugiej części próbuje nie rozpłakać się histerycznie, ćwiczy przy muzyce, śpi w szortach Adidasa i mówi wprost: „Madonna se mi manchi” [Madonna, jak bardzo mi ciebie brakuje]. To piosenka o pragnieniu, złości i o tej bardzo ludzkiej sytuacji, kiedy ktoś wraca dokładnie wtedy, gdy próbujesz przestać o nim myśleć.