Myślę, że coś mnie ostatnio opętało
Nie, już siebie nie poznaję
Czuję, jakby ściany się zamykały
A diabeł puka do moich drzwi
Oszedłem zmysłów, ile razy
Mówiłem ci, że nie umiem być sam?
Tak, to mnie wykańcza, staram się jak mogę
Żeby nie zdzierać skóry z kości, czy nie wiesz
Kiedy nie ma cię obok mnie
Rozpadam się na twoich oczach, czy nie widzisz?
Kiedy nie ma cię obok mnie
Tak, łamiesz mi serce, kochanie
Problem w tym, że pragnę twojego ciała jak nałogowiec, jak zły nawyk
Złe nawyki trudno zerwać, gdy jestem z tobą
Tak, wiem, mógłbym to zrobić sam
Ale chcę tej prawdziwej, pełni księżyca czarnej magii, a do tego potrzeba dwojga
Problem w tym, że gdy jestem z tobą, jestem uzależniony
I potrzebuję ulgi, moja skóra w twoich zębach
Nie widzę lasu przez drzewa
Sprowadziłeś mnie na kolana, kochanie proszę
Kiedy nie ma cię obok mnie
Rozpadam się na twoich oczach, czy nie widzisz?
Kiedy nie ma cię obok mnie
Tak, łamiesz mi serce, kochanie
Kiedy nie ma cię obok mnie
Rozpadam się na twoich oczach, czy nie widzisz?
Kiedy nie ma cię obok mnie
Łamiesz mi serce, kochanie