LEARN LYRICS

Planeta zadowalania ludzi
Milion ludzi mówi, jak to zaplanować
Nie mogę już tego znieść
Spędzę dni, każąc im się zamknąć
Każdy po swojemu
Sprzedawca dzwoni do mnie
Mówi mi, dokąd iść
Nie, nie chcę słyszeć tych szczegółów
Jestem winien
Nic, ani grosza, nigdy nie chcę, byś prawił kazania
Nie
Zabierz-zabierz-zabierz-zabierz, zabierz mnie na plażę
Możesz mieć góry
Ty weź śnieg
Jest o wiele za zimno
Moje serce jest wystarczająco zimne
Gdy przyjdzie co do czego
Możesz mieć góry
Ja wezmę plażę
Zatykam uszy
On się tak pyszni
I tak to znowu zrobię
Nie chcę tego, więc cmokam z dezaprobatą
Tsk, co?
Jesteś bogiem czy Buddą? Czy udajesz człowieka?
Zostaw mnie w spokoju
Kim mam się stać?
Odczep się
Jestem winien
Zamknij się, zanim coś wyplujesz
Nie
Zabierz-zabierz-zabierz-zabierz, zabierz mnie na plażę
Możesz mieć góry
Ty weź śnieg
Jest o wiele za zimno
Moje serce jest wystarczająco zimne
Gdy przyjdzie co do czego
Możesz mieć góry
Ja wezmę plażę
Lepiej mi samemu
Jak toczący się kamień
Wyłączam telefon
Nikt mnie nie zdołuje, zdołuje, zdołuje, zdołuje
Daj mi tylko trochę przestrzeni
To słońce na mojej twarzy
A dni mijają, i mijają, i mijają, i mijają
Z-A-B-I-E-R-Z, zabierz mnie na plażę
Możesz mieć góry, miej góry
Ty weź śnieg
Jest o wiele za zimno, jest o wiele za zimno
Moje serce jest wystarczająco zimne
Gdy przyjdzie co do czego
Możesz mieć góry
Ja wezmę plażę, ja wezmę
Zabierz mnie na
Nie mam żadnych przyjaciół
Mam to do końca
Nie mam żadnych przyjaciół
Mam to do końca
Zabierz mnie na plażę