No cóż, zobaczyłam, jak wszedł
W swoim kowbojskim kapeluszu
Przydałoby mi się coś takiego
Jego buty jak szkło na podłodze z trocin
Ruszał się jak nikt, kogo widziałam
Podałam mu piwo i spojrzałam prosto w oczy
I powiedziałam: "Kochanie, chyba będziesz chciał to usłyszeć"
Wyglądasz, jakbyś mnie kochał
Wyglądasz, jakbyś mnie chciał
Żebym chciała, żebyś poszedł ze mną do domu
I kochanie, nie winię cię
Za to, że lustrujesz mnie wzrokiem przez pokój
Jestem pijana i gotowa, żeby wyjść
I wyglądasz, jakbyś mnie kochał
Byłem w lokalnej knajpie z kilkoma chłopakami
Kiedy ta urocza wiejska dziewczyna wpadła mi w oko
Była najładniejszą rzeczą, jaką widziałem w butach
Podeszła prosto do mnie, podała mi piwo
Spojrzała na mnie, jakby mówiła: "chodźmy stąd"
I wtedy zdałem sobie sprawę
Że była spełnieniem marzeń każdego kowboja
Powiedziała mi to, powiedziała
Wyglądasz, jakbyś mnie kochał
Wyglądasz, jakbyś mnie chciał
Żebym chciała, żebyś poszedł ze mną do domu
I kochanie, nie winię cię
Za to, że lustrujesz mnie wzrokiem przez pokój
Jestem pijana i gotowa, żeby wyjść
I wyglądasz, jakbyś mnie kochał
Więc jeśli kiedykolwiek zobaczysz faceta w kowbojskim kapeluszu
I pomyślisz sobie
Przydałoby mi się coś takiego
Po prostu powiedz im tę kwestię
Brzmi to mniej więcej tak
Wyglądasz, jakbyś mnie kochał
Wyglądasz, jakbyś mnie chciał
Żebym chciała, żebyś poszedł ze mną do domu
I kochanie, nie winię cię
Za to, że lustrujesz mnie wzrokiem przez pokój
Jestem pijana i gotowa, żeby wyjść
I wyglądasz, jakbyś mnie kochał
Jestem pijana i gotowa, żeby wyjść
I wyglądasz, jakbyś mnie kochał