Blaze of glory to idiom oznaczający spektakularny, często dramatyczny koniec, w którym ktoś odchodzi w wielkim stylu, pozostawiając po sobie niezatarte wrażenie, nawet jeśli wiąże się to z porażką lub śmiercią.
W kontekście piosenki Jona Bon Jovi, bohater, rewolwerowiec na ucieczce, śpiewa o swoim nieuchronnym końcu. Wyrażenie to podkreśla jego determinację, by umrzeć z honorem i odwagą, zamiast poddać się bez walki. To bardzo filmowe i dramatyczne określenie, które idealnie oddaje ducha Dzikiego Zachodu.
Przygotuj się na dawkę rockowej energii! "Blaze Of Glory" Jona Bon Jovi to prawdziwa petarda, która zabiera nas w podróż z bohaterem, który jest poza prawem, ale ma swój własny kodeks.
Wyobraź sobie kowboja, który budzi się pod gołym niebem, z płaszczem zamiast poduszki. Mówi o sobie: "I'm a devil on the run, a six gun lover, a candle in the wind" [Jestem diabłem w ucieczce, kochankiem sześciostrzałowca, świecą na wietrze]. Czuje się jak wyjęty spod prawa, ścigany, ale jednocześnie dumny ze swojej niezależności. Tekst "Lord I never drew first, but I drew first blood" [Panie, nigdy nie wyciągnąłem pierwszy, ale przelałem pierwszą krew] pokazuje, że choć może i jest winny, to nie on zaczął. To piosenka o wolności, o życiu na własnych zasadach i o tym, by umrzeć z godnością, nawet jeśli to oznacza "going down in a blaze of glory" [odejść w blasku chwały].